Samochód z dużą prędkością zmierzał w naszym kierunku.
– Michael.. Michael, zrób coś! – spanikowałam. Już po chwili było słychać głośny trzask, wszystko stało się niewyraźne. Czas jakby zatrzymał się w miejscu, nie wiedziałam co się dzieje ze mną. Samochód wpadł w poślizg, dzięki silnemu uderzeniu. Michael nie był w stanie go opanować. Bałam się, cholernie się bałam. Nagle nasz pojazd zjechał z ulicy i wpadł prosto w tzw przepaść, co prawda nie była nie wiadomo jak głęboka, ale stojąc u góry nie można było ujrzeć ziemi. Przez całe te zajście miałam zamknięte oczy, dłońmi zakrywałam twarz, gdyż uderzenia były silne. Nagle nastała cisza. Nic już się nie działo. Czułam jakbym miałam zaraz zemdleć, wszystko mnie bolało. Obraz przed oczami miałam zamazany. Spostrzegłam, że dachujemy. Spojrzałam w bok, gdzie siedział chłopak. Jego nogi były wygięte w nienormalny sposób, a on.był nieco otumaniony, lecz szybko wrócił do siebie gdy tylko dostrzegł moje przerażone spojrzenie. Michael naprostował sobie kończymy, było słychać jedynie chrupniecie. Mężczyzna bez problemu wydostał się z auta i uklęknął po mojej stronie.
– Spokojnie, wydostane cię jakoś – powiedział, po czym rozejrzał się, a następnie zwinnym ruchem wyjął mnie z pojazdu. Trzymał mnie rękach jak pannę młodą.
– Wszystko dobrze? – spytał troskliwie, patrząc na moje ciało. Pokiwałam delikatnie głową – krwawisz. – zmarszczyłam brwi, czuje ból, ale żeby od razu krew? Michael postawił mnie na ziemi chcąc opatrzyć ranę, lecz nie byłam w stanie samodzielnie ustać. Nogi się pode mną ugięły i gdyby nie silne ramiona chłopaka przewróciłabym się.
– Nie mam siły – wyżaliłam.
– Wiem, spokojnie. Trzymam cię – robiło mi się coraz bardziej słabo, wszystko zaczęło się rozmazywać, aż nagle nie widziałam już nic. Zemdlałam.
– Michael.. Michael, zrób coś! – spanikowałam. Już po chwili było słychać głośny trzask, wszystko stało się niewyraźne. Czas jakby zatrzymał się w miejscu, nie wiedziałam co się dzieje ze mną. Samochód wpadł w poślizg, dzięki silnemu uderzeniu. Michael nie był w stanie go opanować. Bałam się, cholernie się bałam. Nagle nasz pojazd zjechał z ulicy i wpadł prosto w tzw przepaść, co prawda nie była nie wiadomo jak głęboka, ale stojąc u góry nie można było ujrzeć ziemi. Przez całe te zajście miałam zamknięte oczy, dłońmi zakrywałam twarz, gdyż uderzenia były silne. Nagle nastała cisza. Nic już się nie działo. Czułam jakbym miałam zaraz zemdleć, wszystko mnie bolało. Obraz przed oczami miałam zamazany. Spostrzegłam, że dachujemy. Spojrzałam w bok, gdzie siedział chłopak. Jego nogi były wygięte w nienormalny sposób, a on.był nieco otumaniony, lecz szybko wrócił do siebie gdy tylko dostrzegł moje przerażone spojrzenie. Michael naprostował sobie kończymy, było słychać jedynie chrupniecie. Mężczyzna bez problemu wydostał się z auta i uklęknął po mojej stronie.
– Spokojnie, wydostane cię jakoś – powiedział, po czym rozejrzał się, a następnie zwinnym ruchem wyjął mnie z pojazdu. Trzymał mnie rękach jak pannę młodą.
– Wszystko dobrze? – spytał troskliwie, patrząc na moje ciało. Pokiwałam delikatnie głową – krwawisz. – zmarszczyłam brwi, czuje ból, ale żeby od razu krew? Michael postawił mnie na ziemi chcąc opatrzyć ranę, lecz nie byłam w stanie samodzielnie ustać. Nogi się pode mną ugięły i gdyby nie silne ramiona chłopaka przewróciłabym się.
– Nie mam siły – wyżaliłam.
– Wiem, spokojnie. Trzymam cię – robiło mi się coraz bardziej słabo, wszystko zaczęło się rozmazywać, aż nagle nie widziałam już nic. Zemdlałam.
Michael
Nagle Joe straciła przytomność, wcale się nie dziwię. Straciła dużo krwi, poza tym sam fakt ją nieźle przeraził. Krwawiła prosto z głowy, więc zapewne też tam się uderzyła i to solidnie. Nie podlega refleksji fakt, że był to atak. Osoba dobrze wiedziała co robi. Położyłem delikatnie dziewczynę na ziemi, wcześniej rozkładając stary koc. Rozejrzałem się konkretniej. Jesteśmy w jakiejś dziurze, tu nic nie ma. Nawet żywej duszy. Spojrzałem w górę, ale nawet wyjścia nie widziałem. Wyjąłem telefon chcąc wezwać pomoc, lecz nie ma tu zasięgu. No to mamy problem. Spojrzałem na Joe, wciąż jest nieprzytomna. Musze zobaczyć czy nic więcej jej się nie stało. Klęknąłem przed jej ciałem i zacząłem delikatnie sprawdzać. Dziewczyna posiada liczne siniaki, zadrapania, lecz oprócz tego myślę, że nic jej nie jest.
Minęło już sporo czasu, zaczęło się ściemniać, co nie jest dobrym znakiem, szczególnie w zimie. Dziewczyna nagle zaczęła kaszleć, przez co podszedłem do niej.
– Jak się czujesz?
Joe spojrzała na mnie zdziwiona, jest zdezorientowana.
– Boli mnie wszystko – wyznała spoglądając na swoje ciało. Nagle rozejrzała się dookoła i wyjąkała przerażona.
– Gdzie my jesteśmy?
– Sam nie wiem – Joe była roztrzęsiona, bała się i to było można zauważyć. Zbliżyła się do mnie. – nie bój się – powiedziałem obejmując ją ramieniem i przyciągając do siebie. Wiem, że tego pragnie.
– Jak my się stąd wydostaniemy? – To jest właśnie dobre pytanie.
– Spróbuję jakoś złapać zasięg – zaproponowałem, lecz bardziej zrobiłem to żeby uspokoić dziewczynę. Nie mogę patrzeć jak siedzi tutaj wtulona we mnie i cała się trzęsie ze strachu. Widać było, że kręci jej się w głowie dlatego zaproponowałem, abyśmy się położyli. Spojrzała na mnie przestraszona, nie ufa mi.
– Słabo ci, odpoczniesz trochę – Joe nie odezwała się, jedynie grzecznie zrobiła to, o co ją prosiłem. Z początku położyła się w bezpiecznej odległości ode mnie, lecz szybko zmieniła zdanie. Umiejscowiła głowę na moim torsie oraz jedną rękę, która kurczowo trzymała mnie za ubranie. Miałem rękę pod jej ciałem dzięki czemu mogłem ją objąć. Wszystko co robiłem, robiłem wyłącznie dla niej żeby ją uspokoić. Nie potrzebuje tu jeszcze przerażonej histeryczki.
– Jak się czujesz?
Joe spojrzała na mnie zdziwiona, jest zdezorientowana.
– Boli mnie wszystko – wyznała spoglądając na swoje ciało. Nagle rozejrzała się dookoła i wyjąkała przerażona.
– Gdzie my jesteśmy?
– Sam nie wiem – Joe była roztrzęsiona, bała się i to było można zauważyć. Zbliżyła się do mnie. – nie bój się – powiedziałem obejmując ją ramieniem i przyciągając do siebie. Wiem, że tego pragnie.
– Jak my się stąd wydostaniemy? – To jest właśnie dobre pytanie.
– Spróbuję jakoś złapać zasięg – zaproponowałem, lecz bardziej zrobiłem to żeby uspokoić dziewczynę. Nie mogę patrzeć jak siedzi tutaj wtulona we mnie i cała się trzęsie ze strachu. Widać było, że kręci jej się w głowie dlatego zaproponowałem, abyśmy się położyli. Spojrzała na mnie przestraszona, nie ufa mi.
– Słabo ci, odpoczniesz trochę – Joe nie odezwała się, jedynie grzecznie zrobiła to, o co ją prosiłem. Z początku położyła się w bezpiecznej odległości ode mnie, lecz szybko zmieniła zdanie. Umiejscowiła głowę na moim torsie oraz jedną rękę, która kurczowo trzymała mnie za ubranie. Miałem rękę pod jej ciałem dzięki czemu mogłem ją objąć. Wszystko co robiłem, robiłem wyłącznie dla niej żeby ją uspokoić. Nie potrzebuje tu jeszcze przerażonej histeryczki.
Nathan
Gdy wróciłem do domu, późnym wieczorem nie wiedziałem co jest grane. Gdzie jest Joe? Miała już dawno być tutaj. Niepokoił mnie fakt, że uczyła się dziś z Michaelem. Nie trudno zauważyć, że są wrogo do siebie nastawieni. Bylem pewien, że to jego sprawka. Jeśli cokolwiek stało się Joe, zapłaci mi za to.