- Cześć, tato. - Przywitałam się radośnie. - myślałam, że wrócisz kiedy indziej. Mówiłeś, że masz jeszcze jedno ważne spotkanie. - Zdziwiłam się jego nagłą obecnością.
- Owszem, ale zostało odwołane. - Zajęłam miejsce obok niego w jadalni, wcześniej robiąc sobie gorącą czekoladę. - Opowiadaj co u ciebie. Jak w szkole? - Zagadał tato.
- Dobrze, dobrze. - Nie lubię opowiadać o moim codziennym życiu. - A jak w pracy?
- Ostatnio trochę pod górkę, ale dajemy radę.
- No miejmy nadzieję.
- Chodźcie na kolację. - Dobiegł nas głos mamy, na co od razu wykonaliśmy jej polecenie.
~♥~
Posiłek był smaczny, co również powiedziałam mamie. Zbliżała się godzina 19.
- Mamo? - Zawołałam, żeby zlokalizować jej położenie.
- Tak?
- Idę na imprezę do Samanty. - Poinformowałam ją z grzeczności. Kobieta przytaknęła głową, a ja spokojnie poszłam przygotowywać się. Nie lubię ubierać się jak dziwka, dlatego założyłam na siebie czarne rurki oraz czerwoną bluzkę bez ramiączek. Amber już na mnie czekała pod domem dlatego szybko się ogarnęłam i wyszłam. Nawet torebki nie brałam, ponieważ jednak wolę nie ryzykować jej zagubieniem. Wszystkie potrzebne rzeczy schowałam po kieszeniach.
- A Drake gdzie? - Zwykle to z nim chodzimy na imprezy szczególnie, że to jego znajoma.
- Podobno musi coś ważnego załatwić. - Przyjaciółka spojrzała na mnie podejrzliwie, ale nic się nie odezwała. Po ok 40 minutach drogi (uwaga) pieszo dotarłyśmy na miejsce. Dlaczego pieszo? Ponieważ nasza cudowna Amber wciąż uważa, że to wcale nie daleko, a ja głupia uwierzyłam jej.
- 15 minut drogi? Serio?
- Oj, Joe. Nie narzekaj jak baba w ciąży. No chyba, że o czymś nie wiem. - Zaśmiała się dziewczyna.
W domu było mnóstwo ludzi, głośna muzyka oraz nadmierna ilość alkoholu dominowała dzisiejszego wieczoru. Amber od razu podbiegła w stronę stołu z procentami. Nalała do dwóch kubeczków wódkę połączoną z sokiem porzeczkowym i podała mi jeden.
- Imprezę czas zacząć! - Wykrzyknęła na całe gardło. Wzięłam łyka napoju i od razu poczułam niezmierne ciepło wewnątrz mnie. Pierwszy drink zniknął niezauważalnie szybko i zagościł w moim układzie pokarmowym. Usłyszałam moją ulubioną piosenkę, zresztą Amber również, dlatego pociągnęłam ją na środek i zaczęłyśmy tańczyć. Ocierałyśmy się o ciebie zadowolone i nie przejmowałyśmy się niczym. Liczyło się to co jest tu i teraz. Nagle moją świetną zabawę przerwał pewien widok, którego bym się nie spodziewała. Zaprzestałam jakichkolwiek ruchów, przez co dziewczyna także wydawała się zaciekawiona.
- Co za frajer. - Skomentowała przyjaciółka. Mianowicie przed oczami miałam widok Drake'a wraz z rudowłosą istotą, zwaną Samanta. Wyglądało to jakby mieli się pieprzyć przy tej ścianie. Szczerze? Nie wiem co czułam... gniew, smutek, ale i rozczarowanie. Nie wystarczałam mu? Trzeba było powiedzieć, a nie robić ten cały cyrk.
- Zajebie gnoja. - Przyjaciółka wydawała się bardzo podenerwowana tą sytuacją. Sama jestem zaskoczona przebiegiem akcji. Drake to dupek, zawsze nim był, no ale żeby zdrada? Myślałam, że ma w sobie więcej odwagi, ale okazał się zwykłym tchórzem.
- Uwierz mi, że zapłaci za to.
- Jest dobrze, Amber. - Dziewczyna widocznie jest zdziwiona moim zachowaniem.
- Ty tak serio?
- Serio.
- Ale... tak bez zemsty?
- Tak, Amber. Bez zemsty. Chodź się lepiej napić. - Tak jak powiedziałam, tak zrobiłyśmy. Tym razem czystą wódkę, bez żadnej popity. Można powiedzieć, że zalewałam smutki, gdyby tylko nie fakt, jak wyglądał nasz cały związek. Nikt mi nie powie, że było idealnie i jest za czym tęsknić. Prawie, że ciągle nie mieliśmy dla siebie czasu, dlatego prędzej czy później i tak by się to rozsypało. Lepiej wcześniej, skoro i tak nie miało to sensu, tak?
- Nasze zdrowie! - Wykrzyknęła dziewczyna na co kilka osób zwróciło uwagę. Oczywiście na tym jednym nie skończyła się nasza przygoda z wódeczką. Piłyśmy jeszcze sporo, ale rzecz jasna z umiarem. Każdy ma swoje granice, których nie warto przekraczać. Już od dłuższego czasu czuje czyiś wzrok na siebie, jednakże nie bardzo się tym przejmuję. Wiele osób zwraca na mnie uwagę, dlatego to nie nowość dla mnie. Aczkolwiek ten wzrok wprawiał mnie w małe zakłopotanie.
- Idę do łazienki. - Poinformowałam Amber, na co ta tylko przytaknęła i dopiła swojego drinka. Wyszłam do wspomnianego pomieszczenia. Na szczęście była pusta, przemyłam twarz zimną wodą, a następnie opróżniłam pęcherz i wróciłam do przyjaciółki. Zaczynało mi się powoli kręcić w głowie, również dlatego, że byłam zmęczona, a dochodziła godzina 2 w nocy.
- Zbieramy się? - Spytałam Amber, gdy znalazłam się obok niej. Ona jednakże olała moje pytanie i uśmiechnięta powiedziała.
- Jakiś fajny chłopak pytał o ciebie. - Wydawała się być podekscytowana.
- Kto?
- Nie wiem. Nie znam go. - Wzruszyła ramionami. Zdziwiło mnie to, ponieważ przyjaciółka zna dokładnie te same osoby co ja, a przynajmniej je kojarzy, więc skoro ona go nie znam, to ja również. Dziwne. Kto to jest i skąd zna moje imię?
- Wracajmy już. - Powiedziałam pewnie. Dziewczyna nic się nie odezwała, tylko wyszła za mną. Odprowadziłam ją pod dom, po czym sama wróciłam do swojego. Wzięłam szybki prysznic, a następnie od razu wskoczyłam pod milutką pierzynkę i spokojnie zasnęłam. Najgorsze jest to, że jutro jest szkoła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz