Nathan dotarł do moich piersi i zwolnił nieco swoje poczynania. Nie wiem sama czy podoba mi się to do czego on zmierza. Poczułam jak dotyka mojego ciała w miejscach, gdzie nikomu tego nie pozwalałam. Chłopak miętosił moje piersi, dzięki czemu jeszcze bardziej mnie nakręcał. Robił to tak precyzyjnie i namiętnie, że przeszły mnie dreszcze. Nagle wszystkie nasze poczynania przerwał dźwięk telefonu Nathana. Śledziłam jego każdy ruch. Chłopak odebrał i spojrzał na mnie przepraszająco, po czym opuścił pomieszczenie. Ciekawe kto taki dzwoni do niego w środku nocy. Nie mogę uwierzyć, że zachowuje się jakby był dla mnie kimś ważnym, jakbym się w nim zakochała. A co jeśli to prawda? Moje życie jest tak cholernie skomplikowane, kto normalny kręci z magikiem? Ah no tak, przecież ja nie zaliczam się do normalnych.
- Sory mała, ale muszę wyjść. - Nawet nie wiem kiedy on tu przyszedł.
- O tej porze? - Zdziwiłam się na jego słowa.
- Tak. Złe wilki zaatakowały pobliską wieś, gdzie mieszka mój przyjaciel.
- Brzmi fatalnie. - Stwierdziłam spuszczając wzrok z niego.
- Jadę mu pomóc.
- Mogę z tobą? - Coś mnie tknęło, aby spytać. Chciałabym wiedzieć co z Nathanem czy nic mu nie jest.
- Nie ma mowy. To zbyt niebezpieczne. Nie mam zamiaru narażać cię na jakąkolwiek krzywdę. - Powiedział to stanowczo. Nie mam zamiaru się z nim kłócić, więc zwyczajnie odpuściłam.
-Dobra.
- Niedługo wrócę. - Powiedział na odchodne i spojrzał na mnie - Bądź grzeczna.
- Przecież zawsze jestem. - Odpowiedziałam uwodzicielsko. - Uważaj na siebie. - Powiedziałam i zamknęłam oczy odwracając się na bok. Jeszcze przez chwilę zastanawiałam się nad tym, następnie usnęłam.
~♥~
Z samego rana wstałam i rozejrzałam się. Nigdzie nie ma śladu po Nathanie, mam nadzieję, że nic mu nie jest. Przeszłam cały dom i cholera nigdzie go nie ma. Spojrzałam przez okno, na dworzu panowała biel. Śnieg pokrył praktycznie wszystko. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi, zdziwiona podeszłam do nich. Spojrzałam przez wizjer i zauważyłam kobietę z czarnymi włosami i równie ciemnymi oczami. Była piękna, ale czy mogę jej otworzyć? Już chciałam odejść od drzwi, gdy usłyszałam głos.
- Melisa. - Zamarłam. Skąd ona o tym wie? Skąd wie że to ja? Zbliżyłam się z powrotem.
- Kim jesteś? - Spytałam przez zamknięte drzwi.
- Clody, jestem przyjaciółką Nathana. Możesz mi zaufać. - Niepewnie uchyliłam drzwi i spojrzałam na nią.
- Nathana nie ma. - Odparłam od razu.
- Wiem. Przyszłam tu do ciebie.
- Czemu?
- Jestem magiem.
- Wejdź. - Wpuściłam ją do środka. szczerze to nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale wydaje się w porządku. Clody weszła do salonu i usiadła w fotelu.
- Gdzie Nathan? - Zapytałam, mając nadzieję, że będzie coś więcej wiedzieć w tym temacie niż ja.
- U swojego przyjaciela, w nicy dość solidnie pogryzły go wilki.
- A co z nim? - Dziewczyna spojrzała na mnie zaciekawiona i podniosła do góry brwi.
- Z tego co wiem to dał sobie rade. Czyżby było coś na rzeczy?
- Nie. - Odpowiedziałam gwałtownie. - Jaka jest twoja moc? - Dziewczyna jedynie zaśmiała się, widać że mi nie uwierzyła. Clody chwyciła książkę, położyła zamkniętą przed sobą i wyciągnęła obie dłonie w jej stronę. Wyglądała na skupioną. Nagle otworzyła oczy i opowiedziała mi całą jej treść.
- Czytałaś ją już wcześniej. - Stwierdziłam stanowczo i sama wybrałam inny utwór literacki.
- Spróbuj z tą. - Dziewczyna powtórzyła swoje czynności i znów opowiedziała całą fabułę . Byłam zaskoczona.
- Już znasz moją zdolność.
- Zaskakująca. - Skomentowałam szczerze.
- Przyszłam, aby cię tego nauczyć. - Powiedziawszy to wyciągnęła kolejną na stół. - Spróbuj.
Nie była co do tego przekonana, po ostatni lekcji Nathana z magi, mam złe wspomnienia. No, ale hej! Co może zrobić mi książka? Zrobiłam wszystko dokładnie tak jak wcześniej Clody. Wyciągnęłam ręce przed siebie i zamknęłam oczy. No, dalej Joe! Skup się! Krzyczałam w myślach do siebie. Jak mam się skupić, skoro w mojej głowie jest tylko jeden człowiek?
- Skup się. - Powiedziała Clody, widząc moje roztargnienie. Podejście numer dwa. Ponownie powtórzyłam wszystkie czynności, lecz tym razem moje myśli były zwrócone tylko w tym jednym kierunku. Nagle w mojej głowie zobaczyłam coś na wizerunek wspomnień. Ukazały mi się postacie i dokładne sceny, który się działy zapewne w lekturze. Wszystko mam teraz w głowie, jakbym sama to przeżyła, tylko jako trzecia osoba. Idealny sposób na szybkie "czytanie" lektury do szkoły.
- I jak? - Spytała dziewczyna siedząca na przeciwko mnie.
- Chyba się udało. - Odparłam ze zdziwieniem. Opowiedziałam Clody wszystko co ujrzałam z tej książki, było widać jej zaskoczenie.
- Nikomu jeszcze nie udało się opanować tej mocy za pierwszym razem. - Skomentowałam pełna podziwu. Podniosła moje samopoczucie w tym momencie. - Ale co się dziwić, w końcu jesteś Melisą. - Dodała po chwili przerwy. Nie skomentowałam tego, jedynie spuściłam z niej wzrok. Nie lubię, gdy ktoś tak mnie nazywa.
~♥~
Clody dość długo męczyła mnie jeszcze z szkoleniem swojej nowo odkrytej mocy. Przejrzałam w ten sposób mnóstwo książek.
- Mam już dość. Clody cholera to męczy. - Nudziłam i żaliłam się dziewczynie. Chciałam, aby dała mi już spokój.
- Jeszcze jedna, okej? - Zaproponowała i podała mi kolejną książkę. Oczywiście udało mi się to, jak za każdym razem. Akurat ta magia jest dość łatwa, wystarczy tylko się dobrze skupić i nie bujać w obłokach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz