wtorek, 21 lutego 2017

Rozdział 15

     Mimo mroku na ulicach oraz chłodu jaki mnie otaczał nie byłam nawet senna. Miałam w sobie mnóstwo energii, która aż tętniła ze mnie.
- Zrobię gorącą czekoladę. Masz ochotę? - Zaproponował i wyczekiwał mojej odpowiedzi.
- Pewnie. Pomóc ci? - Nie chciałam, aby sam wszystko robił, w końcu to ja mu się narzucam w tym momencie, przynajmniej według mnie.
- Chodź, zrobisz kanapki.

~♥~

Po dłuższym czasie, gdyż zbliża się już godzina pierwsza w nocy, wyszłam na balkon. Pogoda była typowo zimowa, stałam tam zaledwie kilka minut i w tym czasie już prawie zamarzłam. Mróz był potężny. Nagle poczułam coś ciepłego na swoich ramionach. Odwróciłam się gwałtownie, aby praktycznie wpaść na osobę stojącą za mną, którą był Nathan.
- Zamarzniesz mi tu.
Nie wiem co on ma takiego w sobie, że nie mogę oderwać od niego wzroku. Czuje to od niedawna, coś z bardzo dużą siłą przyciąga mnie do niego. To sprawia, że jedyne czego pragnę, to bycie blisko niego. Nathan patrzył mi prosto w oczy, wpatrując się w moje źrenice, jakby coś z nich czytał, lecz to niemożliwe.. na szczęście. Nim  zwróciłam uwagę odległość między nami znacznie się zmniejszyła. Chłopak delikatnie i ledwie zauważalnie schylił twarz do mojej. Musnął jedynie moje usta swoimi, a mnie przeszły dreszcze. Jestem nadzwyczaj wrażliwa jego dotyk. Pogłębiłam pocałunek, przez co wyraziłam chęć i również w pewnym sensie dałam znać o swoich uczuciach. Czy skoro on pierwszy mnie pocałował, to znaczy, że on także czuje coś do mnie? W momencie gdy nasze wargi toczyły ze sobą spór o dominacje, poczułam spadające na nas płatki śniegu.Oderwaliśmy się od siebie i oboje spojrzeliśmy w niebo. Nasze twarze w tej chwili wyrażały radość. Śnieg to coś pięknego, co cieszy nie tylko dzieci. Uwielbiam ten biały puch pod stopami. Mam nadzieje, że utrzyma się on do świąt, już tak niedługo... Wkrótce zapewne wrócą rodzice, ja także będę musiała opuścić ten świat. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Wciąż nie jestem co do tego wystarczająco przekonana. Wątpię w moje rzekome moce i całą " Melisę" . Przecież ja się nie nadaje do tego.
- Nad czym tak myślisz? - Spytał, dostrzegawczy moje zamyślenie. Spojrzałam na niego, lecz tylko uśmiechnęłam się. Nie chce teraz o tym rozmawiać. Muszę to sama przemyśleć wszystko. Według mnie to zbyt poważne zadanie, żeby móc je powierzyć takiej osobie jak ja.
- Chodźmy do środka, zimno się robi coraz bardziej. - Nathan chwycił mnie za dłoń i zapowiedział do swojego pokoju. Zrobiłam się zmęczona, najchętniej poszłabym już spać.
- Widzę, że jesteś wykończona. Chodź. - Chłopak wskazał na swoje łóżko, rozebrałam się z wierzchnich ubrań, tym samym fundując Nathanowi pokaz. Mężczyzna uważnie przyglądał się moim ruchom, dokładnie analizując moje ciało. Gotowa usiadłam na brzegu dużego łóżka ,mój towarzysz był już w samych bokserkach przez co można było dostrzec jego dość spore przyrodzenie. Oczywiście ja nie patrzyłam, jedynie sam wzrok przypadkowo zabłądził w te rejony. Facet położył się obok mnie na łóżku, przez co przeszły mnie potężne dreszcze. Położył się za mną i objął moje ciało, jego dłonie znajdowały na moim brzuchu. Nigdy z nikim tak nie leżałam jeszcze, to bardzo przyjemne uczucie. Czuje się bezpieczna przy nim, daje mi coś co jest bardzo ważne, lecz nikt inny nie jest w stanie mi tego zapewnić. Ręce Nathana masowały moje ciało, w pewnym momencie dotarły do końca mojej bluzki, po czym wsunęły się pod nią. O dziwo nie przeszkadzało mi to, chłopak swobodnie muskał opuszkami paców moją nagą skórę, Zmierzał coraz wyżej, mój minus był taki, że nie posiadam na sobie stanika, gdyż spanie w nim jest niewygodne oraz niezdrowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz